Artykuł Dodaj artykuł

HAAS W FORMULE 1!

Nie lada gratka dla wszystkich fanów F1 w Polsce i na całym świecie. W sezonie 2016 na torach królewskiego sportu motorowego pojawi się zupełnie nowy zespół – Haas F1 Team. I od razu może solidnie namieszać w stawce.  

Nie lada gratka dla wszystkich fanów F1 w Polsce i na całym świecie. W sezonie 2016 na torach królewskiego sportu motorowego pojawi się zupełnie nowy zespół – Haas F1 Team. I od razu może solidnie namieszać w stawce.

Haas Automation jest światowym liderem w produkcji centrów obróbczych i tokarskich w technologii CNC. Przedsiębiorstwo zostało uruchomione w 1983 roku, a jego główna siedziba mieści się w Kalifornii. Założyciel firmy Gene Haas po studiach założył niewielką firmę zajmującą się obróbką metali. W trakcie prac uznał, że ręczne ustawianie tokarek i obrabiarek zajmuje za dużo czasu, wobec czego skonstruował automatyczne urządzenie napędzane silniczkiem krokowym. Bardzo szybko okazało się, że maszyna zrewolucjonizowała procesy obróbcze i rynek zażądał od Haasa dalszej aktywności na tym polu. Sprytny biznesman błyskawicznie wykorzystał sytuację, złożył patent i rozpoczął komercyjną produkcję urządzeń.

Osiągnąwszy niemal wszystko w USA, Haas zaimplementował strategię dywersyfikacji rynków zbytu, ze szczególnym uwzględnieniem penetracji rynków europejskich. Mając długoletnie doświadczenie w motosporcie zdawał sobie sprawę, że występy w Formule 1 stanowią idealny nośnik reklamowy dla jego produktów. Z tego  względu zespół nie skupia się na poszukiwaniu silnych sponsorów, a jedynie partnerów. Główne miejsce na karoserii bolidu VF-16 zostało przeznaczone na branding Haas Automation. Wyścigi w cyklach Grand Prix będą stanowić doskonałą okazję do rozmów biznesowych z obecnymi i potencjalnymi partnerami. 

Pierwszy w historii bolid zespołu Haas F1 Team – premiera 21.02.2016 r.
Pierwszy w historii bolid zespołu Haas F1 Team – premiera 21.02.2016 r.

Patrząc na to, w jaki sposób Gene Haas wykreował swoją potęgę rynkową, jednocześnie konfrontując to z metodologią budowania sukcesów w NASCAR, można przypuszczać, że występy w królowej motosportu traktuje jako długofalową inwestycję. I choć w pierwszym sezonie zapewne zadowoli go kilka punktów, to w kolejnych będzie wymagać od siebie i swojej ekipy tego samego, czego od lat wymaga we własnym biznesie. Bezdyskusyjnej walki o najwyższe cele i najlepsze wyniki.

 

„Słysząc słowa »Formuła 1«, wiemy dokładnie, do czego się odnoszą – do globalnej serii wyścigowej, która inwestuje w najnowszą technologię oraz przyciąga największe talenty w dziedzinie inżynierii i projektowania. Haas Automation cieszy się znakomitą renomą w Stanach Zjednoczonych – z uwagi na swoją niezawodność, innowacyjność, wysoką jakość i korzystne ceny – i chciałbym, żeby ta renoma rozwijała się na skalę światową. Powiązanie Haas Automation z F1, zarówno pod względem nazwy, jak i w praktyce, jest najlepszą drogą rozwoju naszej działalności i sposobem na podniesienie Haas Automation do rangi marki premium o globalnym zasięgu”.

Haas F1 Team to pierwsza amerykańska ekipa od 1986 roku, kiedy to na torach można było zobaczyć bolidy zespołu Haas Lola. Co ciekawe, pomimo bardzo podobnej nazwy, obie ekipy nie są ze sobą w żaden sposób powiązane. W 2010 nieudaną próbę dołączenia do F1 podjął team US F1 założony przez byłego dyrektora technologicznego zespołu Stewart-Haas Racing, startującego w amerykańskiej serii NASCAR. Próba nie powiodła się, ale Gene Haas - szef Haas Automation oraz zespołu Stewart-Haas Racing uwierzył w możliwość startów w F1 i rozpoczął prace nad bolidem.

CZASY NASCAR

Z motosportem Gene Haas jest związany od 2002 roku, kiedy założył ekipę Haas CNC Racing i dołączył do najwyższej kategorii wyścigów NASCAR – Sprint Cup Series. Debiut zespołu miał miejsce 30 września na torze w Kansas City, a jego kierowca Jack Sprague zajął 35. miejsce po tym, jak rozbił swoje auto. W 2002 roku auto w barwach Haas CNC Racing stanęło na starcie jeszcze dwukrotnie, by od kolejnego sezonu startować już regularnie.

Samochód Kurta Busha z zespołu Stewart-Haas Racing w trakcie wyścigów Nascar w 2015 r.
Samochód Kurta Busha z zespołu Stewart-Haas Racing w trakcie
wyścigów Nascar w 2015 r.

Pomimo wysiłków przez pierwsze kilka lat Haas CNC Racing był głównie statystą w wyścigach NASCAR, plasując się zwykle – jak wyliczyli bardzo sumienni amerykańscy statystycy – w okolicach 27 miejsca. W tym czasie zespół wciąż poszukiwał nowych rozwiązań i kontaktów. Testował wielu kierowców, niejednokrotnie zmieniając ich nawet w trakcie trwania sezonu. Pomimo braku spektakularnych wyników sportowych z każdym wyścigiem team zyskiwał na popularności, co przekładało się na wyniki finansowe zarówno samego zespołu jak i firmy Haas Automation, która pozostawała głównym sponsorem. 

 

Pamiętajmy, że NASCAR pozostaje drugim najpopularniejszym sportem w USA ustępując w tej kategorii jedynie rozgrywkom footballu amerykańskiego. Ponad 75 milionów zdeklarowanych fanów każdego roku wydaje ponad 2 miliardy dolarów jedynie na gadżety związane z wyścigami. Dzięki temu rokrocznie NASCAR zajmuje wysokie miejsce na liście Fortune 500 (najbardziej dochodowe amerykańskie przedsiębiorstwa), sporządzonej przez nowojorski dwutygodnik biznesowy Fortune. Wieloletnie utrzymywanie zespołu i starty w kilku różnych seriach wyścigowych (prócz najsłynniejszej Sprint Cup Series również w stanowiącej jej bezpośrednie zaplecze Bush Series oraz w wyścigach półciężarówek Camping World Truck Series) pozwoliły teamowi na stałe zagościć w świadomości miłośników wyścigów i przygotować się do ataku na czołowe pozycje w stawce.

W 2008 roku uważany za jednego z najlepszych kierowców NASCAR Tony Stewart nieoczekiwanie rozstał się ze swoim dotychczasowym zespołem. Team Joe Gibbs Racing postanowił po latach zakończyć współpracę z Chevroletem i podpisał umowę na dostarczenie nowych aut z Toyotą. Ponieważ Tony Stewart podpisał wcześniej prywatne kontrakty sponsorskie z Chevroletem, nastąpił konflikt interesów i zespół Joe Gibbs Racing zwolnił swojego kierowcę na rok przed wygaśnięciem umowy. Sytuację natychmiast wykorzystał Gene Haas, który nie tylko zaproponował Stewartowi fotel w swoim samochodzie (Chevrolecie rzecz jasna), ale również uczynił go współwłaścicielem zespołu.

Gene Haas i Tony Stewart - wyścigi Nascar na torze Fontana w 2015 r.
Gene Haas i Tony Stewart - wyścigi Nascar na torze Fontana w 2015 r.


Stewart wyraził zgodę, zespół zmienił nazwę na Stewart-Haas Racing i z miejsca rozpoczął marsz po zwycięstwo. Już w sezonie 2009 zespół odniósł swoje pierwsze zwycięstwo, gdy Tony Stewart jako pierwszy przekroczył linię mety w trakcie imprezy Pocono 500 w Pensylwanii. Później wygrał jeszcze trzy wyścigi, ale nie udało mu się sięgnąć po mistrzostwo. W kolejnym sezonie Stewart wygrał dwa wyścigi, a trzecie zwycięstwo dorzucił inny kierowca zespołu – Ryan Newman. Kolejny sezon należał już do Stewart-Haas Racing. Tony wygrał pięć wyścigów, dziewiętnaście razy zajął miejsce w pierwszej dziesiątce i został mistrzem. Był to jego trzeci triumf w karierze. W kolejnych sezonach nie był już w stanie utrzymać wysokiego tempa i w ciągu dwóch sezonów wygrał zaledwie cztery wyścigi. Jednak w sezonie 2014 rozbłysła gwiazda Kevina Harvicka, który wygrał 5 wyścigów, dwudziestokrotnie zameldował się na mecie w pierwszej dziesiątce i zwyciężył w klasyfikacji ogólnej, dając teamowi Steward-Racing drugie mistrzostwo w historii.

Jednak w tamtym czasie Gene Haas myślał już o kolejnych wyzwaniach. 

 


KRÓLOWA MOTOSPORTU

Gene Haas przed siedzibą Haas F1 Team
Gene Haas
przed siedzibą Haas F1 Team

Pod koniec 2012 roku stało się jasne, że hiszpański zespół HRT nie wytrzyma zderzenia z finansową i organizacyjną ścianą, jaką dla niektórych zespołów niewątpliwie jest Formuła 1. Skutkiem tego w grudniu 2013 roku FIA ogłosiła nabór na dwunasty zespół stawki. Była to szansa na jaką Gene Haas czekał od dawna. Jego aplikacja wylądowała na stole federacji już w styczniu 2014 roku. Jak się okazało, konkurencja była spora. Swą karierę w F1 bardzo chciał kontynuować Colin Kolles dotąd związany z zespołami Force India i HRT. Wielkie plany miał również Zoran Stefanovic, który o miejsce na liście startowej wyścigów Formuły 1 dla swojego zespołu Stefan GP walczy już od dwudziestu lat. Czwartym do brydża okazał się Ion Bazac, rumuński polityk i przedsiębiorca, od lat związany z branżą samochodową. Najprawdopodobniej właśnie pojawienie się w stawce tego ostatniego spowodowało, że pod koniec lutego FIA zdecydowała się opóźnić decyzję ogłoszenia nowego zespołu. Bazac przedstawił ciekawy projekt i gwarancje rządu rumuńskiego, a przede wszystkim wyraził chęć startu już w 2015 roku, podczas gdy Haas skłaniał się raczej ku debiutowi w sezonie 2016. Pomimo to kandydatura Haasa była najbardziej przekonująca, bo ostatecznie 11 kwietnia zespół z Kannapolis otrzymał od FIA zielone światło i mógł rozpocząć przygotowania do sezonu 2015.

Bardzo szybko potwierdziły się pogłoski jakoby Haas planował start projektu dopiero w 2016 roku. – Osobiście bardzo chciałbym ścigać się już w sezonie 2015, ciężko było powiedzieć sobie nie – przyznał Gene Haas w czerwcu 2014 roku, podczas rozmowy z dziennikarzem magazynu Forbes. -  Pierwszy rok zawsze będzie trudny, jednak myślę, że czekanie sprawi, że będziemy naprawdę dobrze przygotowani. Chcemy się ścigać, a nie statystować.

Mając sporo czasu Haas bardzo skrupulatnie rozpisał plan przygotowań i cierpliwie poszukiwał partnerów. Ostatecznie zadecydowano, że projektantem bolidu będzie włoska Dallara, która w przeszłości pracowała już dla teamów F1, ale główną płaszczyzną jej działań są Formuła 3, Seria GP2 oraz World Series by Renault.

– W ciągu dziewięciu miesięcy nie damy rady zrobić wszystkiego sami – przyznał Haas. – Dallara ma doświadczenie, umiejętności i są zaangażowani w wyścigi odkąd sięgam pamięcią. Doświadczenie Haasa podpowiadało mu, że na początku przygody z F1 zespół będzie się musiał przede wszystkim uczyć. Współpraca z Dallarą ma być jednym z kluczowych etapów tej nauki. – Nie pójdziemy tam, żeby powiedzieć „zbudujcie nam podwozie”.  Chcemy wysłać swoich ludzi, by przyswoili sobie pewne procesy, ponieważ naszym najważniejszym celem jest status konstruktora. Nasz pierwszy samochód nie będzie całkowicie konstrukcją Haas Formula, wiele technologii będzie pochodziło od naszych partnerów. Będziemy się uczyć, by w końcu opracować własny samochód. Warto również wspomnieć, że do konstrukcji bolidu wykorzystany został jeden z najlepszych tuneli aerodynamicznych na świecie, dotąd doskonale sprawdzający się w produkcji pojazdów do serii NASCAR. Podzespoły bolidu są produkowane na obrabiarkach Haas.

Nie inaczej rzecz miała się z jednostką napędową. Od samego początku szefowie Haas F1 Team brali pod uwagę współpracę jedynie z najlepszymi producentami silników. Podjęto rozmowy z Mercedesem i Ferrari, odrzucając ofertę Renault, jako niekorzystną finansowo. Ostatecznie w bolidzie VF-16 zamontowano silnik włoskiego producenta, przez co w Stanach Zjednoczonych zespół Haasa bywa określany, jako Ferrari’s baby brother.

 

Nie ma sukcesów bez odpowiednio dobranej ekipy. Gene Haas zdawał sobie sprawę, że jego doświadczenia z NASCAR to zaledwie zalążek wiedzy, jaką zespół musiał posiąść by odnosić sukcesy w F1. Dlatego w lutym 2015 roku do teamu dołączył Rob Taylor, który objął stanowisko dyrektora technicznego.

Wcześniej współpracował między innymi z McLarenem i Red Bull Racing. Z kolei szefem zespołu został Gunther Steiner, znany głównie ze współpracy z teamem spod znaku czerwonego byka, ale mającym w swoim cv wiele ciekawych projektów zarówno z zakresu wyścigów, jak i rajdów WRC. W motosporcie działa od 1986 roku. W marcu do ekipy dołączyli jeszcze Dave O’Neal i szef działu aerodynamiki Ben Agathangelou, który pojawił się w Haas F1 Team w ramach współpracy z Ferrari.

Gunther Steiner i Gene Haas
Gunther Steiner i Gene Haas

Kolejnym kamieniem milowym w historii przygotowań do debiutanckiego sezonu były wydarzenia z roku 2014, związane bezpośrednio z rosyjskim zespołem Marussia. Coraz gorsza sytuacja finansowa i sportowa poskutkowała wycofaniem się z teamu rosyjskich inwestorów. Zespół stanął na krawędzi bankructwa, które przyspieszył dodatkowo tragiczny wypadek z 17 lipca 2014 roku. W trakcie wyścigu na japońskim torze Suzuka kierowca teamu Marussia Jules Bianchi uderzył w dźwig usuwający z toru szczątki innego auta.

Młody Francuz przegrał dziewięciomiesięczną walkę o życie i była to pierwsza śmierć na torach F1 od dwudziestu lat, kiedy to w San Marino ze światem pożegnał się wielki Ayrton Senna. Wspomniany wypadek niejako zgasił światło w Marussia F1 Team. By zadowolić licznych wierzycieli, zlicytowano majątek zespołu. Wśród licytujących znalazł się również Gene Haas, który miał w dłoni najmocniejsze karty. Czytaj: najwięcej pieniędzy. Skutkiem tego w grudniu 2014 roku własnością teamu została mieszczącą się w angielskim Banbury fabryka rosyjskiej ekipy. W pakiecie z fabryką Haas nabył również bazę sportową i niemal gotowy projekt nowego bolidu MRN1, co spowodowało, że Gene Haas nie musiał rozpoczynać swoich prac zupełnie od nowa. Dzięki temu VF-16, pierwszy w historii bolid zespołu Haas F1 Team pokazał się szerszej publiczności już 21 lutego 2016, jako trzeci z całej stawki.

Bolid Haas VF-16 podczas sesji testowej na torze Catalunya w Barcelonie 2016 r.
Bolid Haas VF-16 podczas sesji testowej na torze Catalunya w Barcelonie 2016 r.
 

KIEROWCY

Już na początku swojej przygodny z F1 Gene Haas chciał zafundować kibicom nie lada sensację. Wedle jego wizji pierwszym kierowcą zespołu miała zostać Danica Patrick, znana doskonale fanom serii IndyCar i NASCAR. Haas i Patrick znają się od dawna, Danica jest jednym z kierowców Steward-Haas Racing, który pomimo zaangażowania Haasa z Formułę 1 wciąż pozostaje aktywny. Gdyby plan się powiódł, Danica Patrick byłaby trzecią kobietą za sterami bolidu Formuły 1 w całej, ponad sześćdziesięcioletniej historii królowej sportów motorowych, przy czym warto pamiętać, że ostatni raz tego typu zdarzenie miało miejsce bardzo dawno, bo w 1976 roku.

Haas nie próbował ukrywać, że prócz czysto technicznych umiejętności, za kandydaturą Patrick przemawiały również inne argumenty. – Jest kobietą w męskim sporcie.

Przyciągnęłaby ogromną widownię. Waży z grubsza 50 kilogramów, a jeździ bardzo szybko. Danica z pewnością ma wszystko, by wystartować w F1 – mówił w czerwcu 2014 Haas. Niestety, do porozumienia nie doszło. W kuluarach mówi się, że zabrakło konkretnych kroków ze strony zespołu, ale sama zawodniczka również nie pałała wielką chęcią do zmiany kategorii. – Jeździłam w IndyCar, jeździłam w NASCAR, ale mam już trzydzieści trzy lata i chyba jestem za stara, by zaczynać trzecią karierę. Dobrze mi tu, gdzie jestem – przyznała w rozmowie z Toronto Sun.

Danica Patrick podczas sezonu 2016 NASCAR Sprint Cup Series
Danica Patrick podczas sezonu 2016 NASCAR Sprint Cup Series 

Kiedy próba zakontraktowania Patrick spełzła na niczym, zespół rozważał kilka alternatywnych strategii, w których przede wszystkim ścierały się dwie zasadnicze koncepcje. Z jednej strony myślano o tak zwanym płatnym fotelu, czyli kierowcy, który wniesie ze sobą bogatego sponsora, a z drugiej zdawano sobie sprawę, że – zwłaszcza na początku drogi – nieoceniona może być współpraca z kierowcami dysponującymi już doświadczeniem w F1.

 

W listopadzie głównym faworytem do objęcia pierwszego fotela w zespole Haas F1 Team stał się Adrian Sutil. Niemiec miał wprawdzie ważny jeszcze przez rok kontrakt z Sauberem, ale wszystko wskazywało na to, że nie będzie mu dane wypełnić go do końca. W tej sytuacji Haas uznał, że doświadczenie Sutila może wnieść do zespołu wiele jakości. Koniec końców Niemiec wybrał jednak stanowisko kierowcy testowego w zespole Williams Martini Racing.

W połowie sierpnia 2015 roku Gene Haas przyznał, że prowadzi rozmowy z dziesięcioma potencjalnymi kandydatami. – Ciężko znaleźć kogoś, kto jest dostępny na rynku, ponieważ decyzje personalne u zespołów jeszcze nie zapadły. Chcielibyśmy podjąć decyzję do końca lata, bo wtedy moglibyśmy się dostosować do kierowcy. Bolid musi do niego pasować – mówił Steiner. – Poza tym mamy czas, by wytłumaczyć zawodnikom czego dokładnie potrzebujemy, ponieważ jesteśmy nowi i będziemy wymagali od niego pomocy. On sam musi określić na co go stać i w czym może doradzić.

We wspomnianej dziesiątce pojawiło się kilka znanych nazwisk, w tym Nico Hulkenberg, Alexander Rossi, Esteban Gutierrez, czy Max Chilton. Niespodziewanie jednak we wrześni Gene Haas ogłosił zakontraktowanie Romaina Grosjeana. Francuz wydaje się być idealnym kierowcą dla teamu z Kannapolis. Dla zespołu Lotus F1 Team uzyskał łącznie 287 punktów, dziesięciokrotnie meldując się na podium. Co ważne, sam zawodnik wydaje się być bardzo podekscytowany możliwością współpracy z nową ekipą.

– To co zbudowali Gene i ludzie z Haas F1 Team jest naprawdę niesamowite, jestem dumny mogąc być tego częścią. Formuła 1 jest niezwykle konkurencyjna i najlepszym sposobem by osiągnąć sukces jest poszukiwanie nowych rozwiązań. Fantastycznie jest dołączyć do zespołu, który ma tak inne podejście do Formuły 1. Bardzo mocno wierzę w ten zespół, a on to odwzajemnia – mówił Grosjean po kilku tygodniach współpracy.

Romain Grosjean i Esteban Gutierrex

 

 

W październiku do Grosjeana dołączył Esteban Gutierrez, młody Meksykanin, znany dotąd głównie z występów w Sauberze i Ferrari. – Poznałem Estebana dzięki naszej współpracy z Ferrari. Szybko stało się dla mnie jasne, że jest doskonałym wyborem dla naszego zespołu.

Jest młody i spragniony sukcesu, ale nie można go traktować jako niedoświadczonego zawodnika. Dwa sezony spędzone na startach w F1 pozwoliły mu zebrać wiedzę o sporcie, a pomoc Ferrari sprawiła, iż otrzymał szansę poznania metodologii, dzięki której Scuderia jest jedną z potęg tego sportu. Jesteśmy bardzo zadowoleni mogąc mieć u siebie Estebana. Razem z Romainem stworzą świetny duet, który pomoże nam w rozwoju samochodu i zdobyciu kilku punktów w inauguracyjnym sezonie – ogłosił Gene Haas na konferencji prasowej.

Tym oto sposobem w nowy, 2016 rok zespół wszedł w pełnej obsadzie.

ZACZYNAMY?

Dawno nie było już w stawce nowego zespołu, który tak starannie i cierpliwie przygotowywałby się do debiutu. Ale ta cierpliwość z pewnością się opłaciła. Na miesiąc przed pierwszym wyścigiem Haas F1 team posiada dwie bazy i fabrykę, doskonałych inżynierów, utalentowanych, a jednocześnie perspektywicznych kierowców i bolid wyposażony w najlepszą na rynku jednostkę napędową. W F1 zespoły przychodzą i odchodzą, ale Gene Haas na pewno nie zamierza poprzestać na jednym, czy dwóch sezonach. Znając ambicję tego człowieka, będzie tak długo rozwijać swój projekt, aż w końcu osiągnie najwyższe laury. Dokładnie tak samo, jak w NASCAR.

Póki co jednak przed nami pierwszy wyścig sezonu 2016 GP Australii, który odbędzie się 20 marca. I choć gdybanie jest nieodłącznym rytuałem fanów F1, naprawdę niedługo przyjdzie nam czekać, by zweryfikować formę pierwszego amerykańskiego teamu startującego w królowej motosportu od wielu, wielu lat. Osobiście nie mogę się doczekać pierwszego wyścigu sezonu 2016.

Artykuł został dodany przez firmę


Inne publikacje firmy


Podobne artykuły


Komentarze

Brak elementów do wyświetlenia.

 
Klikając “Zgoda” akceptujesz zapisywanie wszystkich danych cookie na twoim urządzeniu. Kliknięcie “Odmowa” oznacza zapisywanie tylko danych niezbędnych do funkcjonowania strony. Więcej informacji o cookie w polityce prywatności.